Kot w stanie czystym – Terry Pratchett

Prawdziwy Kot… Prawdziwe koty nigdy nie jedzą z miseczek (a przynajmniej nie z takich, które są oznaczone DLA KOTA) Prawdziwe koty nigdy nie noszą obroży przeciw pchłom… ani nie pojawiają się na kartkach urodzinowych… ani nie gonią niczego, co ma w środku dzwoneczek. Prawdziwe koty jedzą tarty. I podroby. I masło. I wszystko inne, co zostanie na stole. Potrafią usłyszeć otwierające się drzwi lodówki dwa pomieszczenia dalej. Prawdziwe koty nie potrzebują imion. Ale często są imionami nazywane. „Aarghwynochastądtydraniu” świetnie się nadaje.

[rating:4.0]

2 komentarze

  1. Jestem wielbicielem twórczości Terry’ego Pratchett’a. Parę lat temu (około 10’u) trafiłem na pierwsze publikację które ukazały się w naszym kraju.
    Na pierwszy ogień poszedł „Kolor Magii” – rozłożył mnie na czynniki pierwsze, to poczucie humoru, dialogi ze śmiercią… ehhh. Kiedy zaczynasz czytać, a postępująca akcja książki dalej nie traciła swego uroku – czysta magia.
    Potem sięgałem po następne publikacje, i za każdym razem była to nowa przygoda…
    Niestety tu muszę się przyznać, „Kota…” jeszcze nie przewalczyłem…na pewno to nadrobię – Terry Rules…

  2. Obowiązkowa lektura dla każdego „kociarza” 🙂